Dobry, zły czy brzydki?

Westerny zawsze miały w sobie coś romantycznego. Historie o samotnych strzelcach odjeżdżających ku zachodzącemu słońcu rozkochują w sobie widzów od lat, przyciągając ich namiętnie przed duże i małe ekrany. Nic dziwnego, że po sprawdzoną formułę sięgają też rodzimi twórcy komiksowi. Pytanie brzmi: z jakim skutkiem?

okladka-950
Wounded: Skradzione lata, Mikołaj Spionek, wyd. Egmont Polska

Mikołaj Spionek to rysownik bardzo zdolny. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Śledząc go na Instagramie od dłuższego czasu, na jego pełnoprawny komiksowy debiut zacierałem ręce tak zawzięcie, że mogłem niemal krzesać iskry. Pierwszy tom westernu Wounded, noszący podtytuł Skradzione lata, ukazał się w końcu pod szyldem Klubu Świata Komiksu podczas Festiwalu Komiksowa Warszawa 2017. Kiedy jest się debiutującym twórcą, wsparcie takiego molocha jak Egmont z pewnością dodaje skrzydeł, jednocześnie zapewniając przyszłych czytelników o dobrej jakości przedstawianej historii. Komiks jest jednak sztuką trudną, czemu świadectwo dało wielu autorów wykładających się niejednokrotnie na prowadzeniu narracji. Nauczony doświadczeniami, Wounded kupiłem przede wszystkim z myślą o szacie graficznej. Skłamałbym natomiast mówiąc, iż Spionek nie zdołał mnie przyjemnie zaskoczyć.

Powiem szczerze: fabuła czy dialogi w Skradzionych latach nie są wybitne lub w jakikolwiek sposób wyjątkowe, ale sukces debiutu Spionka polega właśnie na zupełnie zwykłej poprawności warsztatu, bezbłędnym wręcz wyczuciu komiksowego rzemiosła. Nie znaczy to oczywiście, że Wounded pozbawione jest interesujących zabiegów narracyjnych – wręcz przeciwnie, ale o tym za chwilę. Spionek nie stara się rozbawić czytelnika błyskotliwymi tekstami czy zaszokować go scenami skrajnie brutalnej przemocy (choć tych w komiksie wcale nie brakuje). Niespiesznie i konsekwentnie autor wiedzie swoją opowieść przez pięćdziesiąt dwie plansze, świetnie operując przy tym obrazem. Przedstawione w panelach ujęcia są bardzo kinowe, na co z pewnością wpływa fakt, iż większość z nich skomponowano panoramicznie. To właśnie owe narracyjne wyczucie sprawia, że choć Wounded jest tylko kolejną historią o zemście, osadzoną na dzikim zachodzie, komiks czyta się naprawdę nieźle.

Interesującym zabiegiem jest z pewnością wykorzystanie ogranego motywu odwetu oraz skupienie się na postaci złoczyńcy, który nie jest tu wcale taki oczywisty. Skradzione lata opowiadają o losach samotnego (a jakże!) kowboja, którego rodzinę zamordowano, podczas gdy on cudem tylko uszedł z życiem (brzmi znajomo, Kuba?). Po latach, jako dorosły mężczyzna, wyrusza tropem swoich oprawców, by wymierzyć im sprawiedliwą karę. Problem polega na tym, że od tamtego tragicznego dla protagonisty wydarzenia minęło wiele czasu. Starzy rewolwerowcy złożyli broń, osiedlili się na własnych farmach, założyli rodziny i spłodzili synów. Każda kolejna śmierć zadana z rąk głównego bohatera jeszcze bardziej nakręca więc brutalną spiralę przemocy, zmieniając niewinnych krewnych jego ofiar w żądne sprawiedliwości duchy zemsty. Tym samym Spionek stosuje się do słów Felipe Fernandeza-Armesto, mówiących, iż „każdy bohater jest czyimś złoczyńcą”1.

2017-06-25-02-35-12.jpg
Fot. Kczing!

Autor nienachalnie zachęca czytelnika do zastanowienia się, czy z protagonistą faktycznie należy sympatyzować. Jednocześnie czyni bohatera gościem na tyle serdecznym w odbiorze, by refleksje nad jego moralnością nie nachodziły nas od razu. W efekcie śledzimy historię z perspektywy sadystycznego mściciela, zabójcy ojców i dzieci, mając jednocześnie nadzieję, że nie stanie mu się krzywda. Krzywdzić chce go naturalnie szeryf, jeden z najszybszych rewolwerowców w okolicy – szeryf, nadmieńmy, który nie ma nawet imienia. Nie jest ono tu szczególnie ważne, bo Spionek żongluje westernowymi archetypami na tyle sprawnie, że postaci zamiast imion mogłyby zwracać się do siebie za pomocą doklejonych im etykietek – dobry, zły, brzydki, żona farmera, brat rewolwerowca, etc. – i nie wpłynęłoby to na ogólny odbiór komiksu. Z jednej strony może to prowokować zarzuty o „papierowość” bohaterów, ale z drugiej – skoro filmowcy nie odżegnują się od podobnych rozwiązań w historiach osadzonych na Dzikim Zachodzie, czemu nie implementować ich jako środka wyrazu również w powieściach graficznych?

O tym, że Mikołaj Spionek to utalentowany rysownik wspomniałem na początku nie bez powodu. Skradzione lata oczarowują kreską od pierwszej planszy i z każdą kolejną tylko pogłębiają ten stan. Trudno tak naprawdę mieć wobec lineartu jakikolwiek zarzut, zwłaszcza że stylem autor przywodzi na myśl prace takiego twórcy jak Enrico Marini. Jeśli to nie jest dla Was wystarczająca rekomendacja, zapewne nie czytaliście Orłów Rzymu. Niestety, choć Spionkowi kreską do Mariniego blisko, kolorem nie dorasta Włochowi do pięt. Ten właśnie aspekt stanowi najsłabszą część albumu. Wounded sprawia wrażenie, jakby do druku trafiła wersja odarta z ostatniej warstwy graficznej, na której znajdowały się dopracowane cienie czy tekstury. Kolory są przez to pozbawione głębi, zwłaszcza tam, gdzie perspektywa nie jest budowana elementami otoczenia, a postaciom towarzyszy jednolite tło. Nałożone na nie cienie wydają się być z kolei nieelegancko rozmyte podstawowym narzędziem Photoshopa. Mimo ewidentnych inspiracji spaghetti westernem, z powodu kolorystyki Wounded na pierwszy rzut oka bardziej kojarzy się z filmami dawnego Hollywood. Nawet w chwili, gdy z piaszczystej ziemi wzbijają się tumany kurzu, wszyscy, od szalejących dzieci po zapijaczonych bandziorów, są czyści, jakby właśnie wyszli z kąpieli, a ciuchy odebrali od praczki. Dziki Zachód Spionka traci przez to wiele ze swojego pazura i wymaga nieco więcej pracy w przyszłości.

Koniec końców Skradzione lata są debiutem wcale udanym, z narracyjnego czy rysunkowego punktu widzenia powiedziałbym nawet, że bardzo mocnym. Komiks nie wgniata czytelnika w fotel, ale nie udaje też, by był do tego zaprojektowany. Wounded operuje na bazie poczucia znajomego – wszyscy wiemy, że kowboje będą się strzelać na te pistolety i po prostu bardzo chcemy to zobaczyć. Otrzymujemy zaś dokładnie to, na co liczymy, opowiedziane przy tym w sposób zaskakująco zgrabny (bardzo bym chciał, żeby w następnym tomie ganiali się jeszcze na koniach). Swoim debiutem Spionek udowadnia, iż jest twórcą świadomym nie tylko cech konwencji, w której osadzony jest jego komiks, ale także praw rządzących sztuką prowadzenia narracji. Pozostaje mieć nadzieję, że doświadczenia nabyte przy pracy nad Skradzionymi latami będą miały pozytywny wpływ na jego rzemiosło oraz na dalsze odcinki serii.

Fpdrz!

cropped-fpdrz-logo34.png

1 Zacytowano w Heroic Leadership: An Influence Taxonomy of 100 Exceptional Individuals, Allison Scott T., Goethals George R., str. 169. Roultage 2013, Nowy Jork, tłum. autor.

2 myśli na temat “Dobry, zły czy brzydki?

Dodaj własny

  1. Widziałem, że w sieci sporo jest niepobłażliwych 🙂 Moją pierwszą reakcją po lekturze też było „meeeh”, ale po chwili zastanowienia zacząłem dostrzegać w „Wounded” całkiem sporo pozytywów. Tempo prowadzenia opowieści jest tu bardzo dobre, Spionek nieźle opowiada obrazem, a strzelanie się na pistolety jest dynamiczne. Jak na komiks, który można kupić w sieci za lekko ponad dwie dychy, to ja jestem zadowolony 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: