Lois i Clark – droga do nostalgii

Podobno Jason Aaron urodził się, by tworzyć przygody Thora. Być może. Z całą pewnością za to Dan Jurgens urodził się, by pisać Człowieka ze Stali. Pierwszy tom nowej linii wydawniczej Egmontu – Superman: Lois i Clark – to komiks, jakiego nie czytaliście od dawna.

okladka-1000
Droga do Odrodzenia. Superman: Lois i Clark, wyd. Egmont

Minęło trzydzieści lat odkąd niezliczone światy DC Comics zderzyły się ze sobą w wielkim Kryzysie, tworząc uniwersum, na którym wielu obecnych fanów i autorów komiksów uczyło się czytać. Powstające od tamtej pory niesamowite historie, wielokrotnie zapisujące się złotymi zgłoskami w historii popkultury, zamieciono jednak pod dywan kolejnym punktem krytycznym. Sześć lat temu Barry Allen, Szkarłatny Sprinter Central City, cofnął się w czasie, by ocalić swoją matkę. Efekt motyla będący konsekwencją jego czynu sprawił, że zakończyła się pewna epoka i powstała nowa ziemia, nowe DC Comics… nowy Superman.

Ostatni syn Kryptona, podobnie jak jego koleżanki i koledzy po fachu, odmłodniał nieco w nowym świecie, stracił wspomnienia oraz doświadczenie. Jego rzeczywistość zupełnie się zrestartowała, a życie zaczęło biec nieco odmiennym torem. Nowe DC Comics, niczym Ultimate Universe Marvela, miało bowiem uwspółcześnić wreszcie dobrze znanych bohaterów i można powiedzieć, że przez jakiś czas się to udawało. Mimo to wielu fanów tęskniło za post-Kryzysowym Człowiekiem Jutra, noszącym ikoniczne majtki na spodnie. Dan Jurgens postanowił wyjść tej tęsknocie naprzeciw. W wyniku wydarzeń opisanych w Konwergencji Kal-El poprzedniej epoki wraz ze swoją żoną Lois i synem Jonathanem znaleźli schronienie w nowym świecie – świecie mającym już swojego Clarka Kenta. W końcu w komiksach superbohaterskich nic nie może być zbyt proste.

Nie chcąc ingerować w losy nowej Ziemi, Lois i Clark przybrali fikcyjne nazwisko i osiedlili się na farmie w Kaliforni, starając się uchodzić za zwyczajną rodzinę. Trudno jednak wyrzec się starych nawyków. I tak oto Clark, choć z ukrycia, zajmował się dalej ratowaniem świata tam, gdzie nie mogła pomóc tutejsza Liga Sprawiedliwości, a Lois, pod kryptonimem Autora X, wykorzystując wiedzę i wspomnienia wyniesione ze swojego świata, tworzyła wielokrotnie nagradzane reportaże, nierzadko obnażające kryminalną działalność pozornie nieuchwytnych przestępców. W ten sposób mijały lata. Wszystko zaczęło się sypać, kiedy Lois wzięła pod lupę Intergang, jedną z najbardziej niebezpiecznych organizacji kryminalnych DC Comics, a na ziemskiej orbicie pojawił się prom kosmiczny „Excalibur”, niosący na pokładzie Hanka Henshaw, lepiej znanego jako Cyborg Superman.

Dan Jurgens zaprasza w nostalgiczną podróż do lat 90. ubiegłego wieku, nie bez powodu przywołując na karty komiksu postaci takie jak Hank Henshaw czy Bruno Mannheim. Wydrukowany w Polsce na łamach Supermana 3/94 pojedynek Człowieka ze Stali z szefem Intergangu, zwieńczony ikoniczną sceną triumfalnego wynurzenia się Clarka z czarnej toni, robił na czytelnikach ogromne wrażenie, nie mniejsze niż okładka z trzymającym amerykańską flagę super-cyborgiem z czerwca 1996. Jurgens, scenarzysta i rysownik w jednej osobie, był twórcą, który na długie lata zdefiniował komiksowe oblicze ostatniego syna Kryptona, podobnie jak zrobił to wcześniej Christopher Reeve z jego filmową inkarnacją.

Dziś twórca Śmierci Supermana i Rządów Supermanów powraca w opowieści z jednej strony idealnie wpisującej się w ducha tamtych lat, z drugiej nieco dojrzalszej, przyjmującej za punkt ogniskowy spojrzenie dorosłego odbiorcy, z łezką w oku wracającego wspomnieniami do starych historii. Wrzucając post-Kryzysowe postaci do rzeczywistości Nowego DC Comics, Jurgens nie tylko wzbudza w czytelniku poczucie defamiliaryzacji względem świata przedstawionego, ale też współczesnych historii superbohaterskich. Jeśli kiedykolwiek czuliście się wyalienowani przez zachodzące w uniwersum zmiany lub zwyczajnie odpychały was kierunki obierane przez zachodnich wydawców głównego nurtu, Superman: Lois i Clark to komiks, który utwierdzi Was w przekonaniu, że niegdysiejsze śniegi faktycznie bywały bielsze.

recenzja
Fot. Kczing!

Wspomniana defamiliaryzacja wzmacniana jest tu dodatkowo warstwą narracyjną. Fokalizacja w Lois i Clark zmienia się, przeskakując płynnie między parą tytułowych bohaterów. Prowadzona przez nich narracja wielokrotnie wyposażana jest w zwroty określające świat i zamieszkujących go ludzi jako „nie ich”. Jeżeli na widok Człowieka ze Stali z Nowego DC Comics zdarzyło się Wam powiedzieć „to nie mój Superman”, przy lekturze tego tomu poczujecie się jak ryby w wodzie. Co więcej, ta historyczna komiksowa para musi odnaleźć się nie tylko w roli walczącego z ukrycia obrońcy planety oraz tworzącej pod pseudonimem autorki, lecz także, a może przede wszystkim, w roli rodziców. Młody Jonathan powoli dorasta i jak każde dziecko w jego wieku rozrabia, zadając przy tym coraz więcej pytań. Wychowawcze problemy potęguje zaś stopniowe objawianie się odziedziczonych po ojcu genów. Jak długo ostatni syn Kryptona i ostatnia córka Ziemi będą w stanie kryć przed dzieckiem prawdę o jego pochodzeniu?

Za ilustracje w albumie odpowiada Lee Weeks, z gościnnym występem Neila Edwarsa, wspomagany tuszem Scotta Hanny oraz kolorami Brada Andersona i Jeromy’ego Coxa. Artysta prezentuje styl z jednej strony nawiązujący kompozycją do Jurgensowych plansz, z drugiej przypominających nieco prace Grega Capullo. Tworzy to idealny pomost między współczesną erą DC Comics, a dawno minioną epoką. W odróżnieniu od swojego dopplegangera Clark jest tu masywnym, brodatym mężczyzną, na którego twarzy znać jest trudy dawnych doświadczeń, przez co nawet wtedy, gdy wchodzi do kuchni ubrany w zwykłą flanelową koszulę, roztacza autorytet, o którym Batman może tylko pomarzyć. Kompozycja plansz u Weeksa jest równie dynamiczna, co intuicyjna. Nie brakuje tu efektownych splashy czy fantastycznych rozkładówek. Nie jest ich jednak na tyle dużo, by sprawiały wrażenie przerostu formy nad treścią.

Sam album prezentuje się doskonale. W miękkiej oprawie ze skrzydełkami zamknięto osiem zeszytów, składających się na jedną, spójną całość. Każdy odcinek poprzedzony jest ilustracją zdobiącą okładki oryginalnych wydań, a to wszystko w cenie okładkowej niecałych 60 złotych. Kwota, którą przyjdzie nam zapłacić, choć zauważalnie wyższa względem komiksów z Marvel NOW!, przekłada się na dużo większą objętość publikacji. Przyjemny ciężar komiksu wspaniale leży w dłoni, zajmując przy tym nieporównywalnie mniej cennego miejsca na półce niż hard covery z Nowego DC Comics. W przeciwieństwie do wydanego niedawno Wiedźmina, liternictwo w Superman: Lois i Clark zostało wykonane bardzo zgrabnie, zaś przekład Jakuba Sytego nie zmusza czytelnika do zastanawiania się, co było w oryginale. Wszystko jest więc tak, jak być powinno.

Superman: Lois i Clark to komiks pisany dla fanów Jurgensowskiego Człowieka ze Stali z lat 90. Dla ludzi, którzy wypadli z czytelniczego obiegu podczas komiksowego krachu u schyłku zeszłego stulecia i nie mieli do tej pory dobrego punktu zaczepienia, by wrócić do ulubionych tytułów. To komiks dla dzieci, które dziś zdążyły dorosnąć i pozakładać rodziny, korespondujący zarówno z ich wspomnieniami o wspaniałych przygodach, jak i ze współczesnymi zobowiązaniami. To komiks pisany z pasją, w którym postaci nie są charakteryzowane jedynie poprzez ich powierzchowne cechy, a czyny i emocje, udowadniający, że trykociarstwem mogą się cieszyć nie tylko nastolatkowie, lecz także matki i ojcowie. To komiks, który chcielibyście podarować swoim pociechom, mówiąc: „patrz, tak się kiedyś pisało superbohaterów”. Ale przede wszystkim to komiks, który chcielibyście podarować sobie. Tym bardziej, że jest on dopiero pierwszym krokiem na pełnej wrażeń drodze do wielkiego Odrodzenia wydawnictwa DC.

Fpdrz!

cropped-fpdrz-logo34.png

Serdeczne podziękowania dla wydawnictwa EGMONT za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Jedna myśl na temat “Lois i Clark – droga do nostalgii

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: